site templates free download

"Dziennik podróży, czyli szwędanie się przewodnika"


"Podróż nie zaczyna się w momencie, kiedy ruszamy w drogę, i nie kończy, kiedy dotarliśmy do mety. W rzeczywistości zaczyna się dużo wcześniej i praktycznie nie kończy się nigdy, bo taśma pamięci kręci się w nas dalej, mimo że fizycznie dawno już nie ruszamy się z miejsca. "
Ryszard Kapuściński

1 i 2 października 2020 - Rumunia - Góry Rarău oraz Giumalău

Masyw Rarău – Giumalău (Masivul Rarău – Giumalău) – jest to grupa górska, położona na terenach południowej Bukowiny. Składa się on z dwóch oddzielnych grup – pasma Rarău oraz pasma Giumalău. Północne granice masywu wyznacza dolina rzeki Moldova, zachodnie i południowe zaś, dolina rzeki Bistriţa, oddzielając równocześnie pasmo od Gór Bystrzyckich i Gór Suhard. Nie do końca ustalona jest jednoznaczna granica z sąsiadującymi, wschodnimi grupami górskimi Obczyn Bukowińskich i Gór Stânişoarei, tak więc określono w przybliżeniu, iż biegnie po trasie drogą: Frasin – Gemenea – przełęcz Curmătura Prislop – Chiril. Północno – wschodni odcinek graniczny wytycza szosa: Iacobeni – Câmpulung Moldovenesc. Najwyższymi szczytami masywu są: Giumalău (1857 m n.p.m.) oraz wysunięty na wschód Rarău (1650 m n.p.m.).

Nasza trasa 1 października: Saua Poiana Soimului – Cabana Rarau – Pietrele Doamnei – Vf. Rarau (1651) – Saua Ciobanilor – Stana Popii Raraului – Cheile Moara Dracului – Campulung Moldovenesc.

Trasa 2 października: Saua Fundu Colbului – Polita Caprelor – Giumalau (1857) – Poina Ciungilor – Pasul Mestecanis.

Warunki znów nie rozpieszczały - prognozy o lepszej pogodzie można schować gdzieś daleko i głęboko :) ale i tak daliśmy radę ... niestety bez widoków  ... ale jest pretekst do powrotu w te strony ... a za rok dalej na wschód :) Karpat Wschodnich ...

30 września 2020 - Rumunia - Góry Kelimeńskie

Góry Kelimeńskie (rum. Munţii Călimani) — wulkaniczne pasmo górskie, leżące na granicy Bukowiny i Siedmiogrodu. Należy do Wewnętrznych Karpat Wschodnich.  Długość pasma sięga 70 km, najwyższy szczyt Petrosul (2102 m n.p.m.).

Nasza trasa: Gura Haitii – Pietrele Rosii – rezerwat i skały 12 Apostołów (1753) – Gura Haitii.

Trasa wiodła do skał 12 Apostołów. Niestety na górze bardzo zimno (około 0 stopni) i deszcz. Brak widoków spowodował szybki powrót z gór. Warunki pogodowe dały się nam we znaki, ale nikt nie odpuścił :) bywałem tam w ładnej pogodzie ... ach ...

29 września 2020 - Rumunia - Góry Suhard

Rumunia, którą planowałem na ten rok kilka razy odwiedzić z grrupą ... niestety nie wyszło przez pandemię wirusa :( tym razem się udało ... na tapetę wziąłem Karpaty Wschodnie. Kilka dni w tych górach pomogło naładować baterię ... grupa fajna ... jedyne do szczęścia to brak dobrej pogody, ale plan udało się zrealizować na 95%.

Pierwszy dzień to:

Góry Suhard (Munţii Suhard, Suhardului) to pasmo, które rozciąga się na wschód od Gór Rodniańskich. Pasmo Suhard od północy i wschodu wyznacza dolina rzeki Bistriţa, w odcinku do Vatra Dornei i jednocześnie oddzielając je od Obczyn Bukowińskich. Na południu granice z pasmem Bârgău w przybliżeniu wyznacza linia kolejowa na trasie Vatra Dornei – Ilva Mică, natomiast zachodni skraj, będący granicą z pasmem Gór Rodniańskich, wytycza droga biegnąca przez dolinę Someşul Mare, poprzez przełęcz Rotunda, aż po dolinę Bistriţa Aurie. Najwyższym szczytem jest Omul (1932 m n.p.m.).

Nasza trasa: Dorna Candrenilor – Culmea Urseni - Vf. Ousoru (1639) - Muntele Haju –Vf. Runc (1149) – Vatra Dornei.

Udało się bez deszczu i z ograniczonymi widokami :)

23 lipca 2020 - Beskid Sądecki - Koziarz (934)

W drodzę do Zakopanego postanowiłem na chwilę wstąpić z ranka w Beskid Sądecki. Wybrałem się na Koziarz (934) w paśmie Prehyby i Radziejowej, a dokładnie szczyt ten znajduje na odcinku z Dzwonkówki do Łącka. W 2015 roku powstała tam wieża widokowa.

19 lipca 2020 - Beskid Niski - Jaworzyna Konieczniańska (881) oraz Rotunda (771)

Dzięki incjatywie Oddziału PTTK w Rzeszowie, prowadziłem wycieczkę niedzielną w celu zdobycia kolejnych szczytów do Korony Beskidu Niskiego. Odznakę taką wymyślił Oddział PTTK w Jaśle, jako odznakę towarzyszącą przy zdobywaniu GOT.  Tutaj regulamin: https://jaslopttk.pl/korona-beskidu-niskiego/

Trasa wycieczki to: Przeł. Dujawa - Beskidek - Jaworzyna Konieczniańska (881) - Przeł. Regetowska - Regietów Wyżny - baza SKPB Warszawa - Rotunda (771) - Ług.

Po drodze podziwialiśmy piękne widoki Beskidu Niskiego oraz cmentarze z I wojny światowej na Beskidku nr 46 oraz na Rotundzie nr 51. Są pięknymi pomnikami świadczącymi o trudnej historii Beskidu, projektu Dušana Jurkoviča.

Dla mnie Beskid Niski zawsze sercu bliski !

9-12 lipca 2020 - Roztocze

Nie samymi górami żyje człowiek :) przyznam się Wam szczerze, że najlepiej odpoczywam na Roztoczu. Teren Roztocza to kraina geograficzna rozciągająca się od Kraśnika do Lwowa. Jest to wał wzniesień o pięknej dzikiej przyrodzie, który skrywa mnóstwo zabytków i ciekawych historii ... warto zapędzić się na teren woj. lubelskiego i podkarpackiego aby poznać ten teren ... Jak co roku rodzinnie wypoczywam w Hutkach koło Krasnobrodu.

Co zwiedzamy:

- Zwierzyniec z kościołem p.w. Św. Jana na Wodzie, browar z pysznym piwem, muzeum Roztoczańskiego Parku Narodowego,

- spływ rzeką Wieprz - wiele razy z dzieciakami tam płynąłem - ale raz w roku trzeba przepłynąć się "Polskim Orinoko" :) tego roku z Bondyrza do Guciowa,

- Guciów - skansen + przysmaki regionalne (smalec z grzybami i wypiekany chleb palce lizać),

- Krasnobród - zalew z molo - dużo radości dla dzieci, sanktuarium z cudownym obrazem Matki Bożej o wymiarach 9×14 cm., kaplica Św. Rocha,

- spacer na Bukową Górę oraz Stawy Echo,

- spacer do tzw. Szumów nad Tanwią  oraz pyszny fishburger w Czterech Stawach w Rudzie Różanieckiej :)

To tylko wybrane punkty na Roztoczu, które trzeba odwiedzić ...

Roztocze zaprasza !!! Warto !!!

20 czerwca 2020 - Bieszczady - Połonina Wetlińska

Tej pięknej soboty wybrałem się z grupą na Połoninę Wetlińską, aby zobaczyć resztki Chatki Puchatka. Niestety pogoda nas nie rozpieszczała ... deszcz zaczął padać podczas naszego wyjścia z Przeł. Wyżnej i całą wycieczkę padał, z małym wyjątkiem 20 minut bez deszczu. Szlak zmieniony przez Bieszczadzki Park Narodowy bardzo mokry, mnóstwo błota, ścieżka bardzo szeroka, nie mówiąc o strumieniu, który płynął szlakiem. Szlak żółty dochodzi do szlaku czerwonego i na grzbiet wspinamy się właśnie nim, ale miejsce po Chatce obchodzi się dużym łukiem. Ale podsumowując nawet przy takiej pogodzie warto było ... bo Bieszczady są piękne :)

12 czerwca 2020 - Bieszczady - Tarnica (1346)

Tarnica (1346) to najwyższy szczyt polskiej części Bieszczadów (Bieszczadów Zachodnich) i województwa podkarpackiego. Należy on do  Korony Gór Polskich. Należy do najbardziej atrakcyjny punkt widokowy w całych polskich Bieszczadach. Ze szczytu można obserwować nie tylko panoramę najbliższych grzbietów, lecz także Tatry, Gorgany, Ostrą Horę, Połoninę Równą,Holicę. Przy bardzo dobrych warunkach pogodowych można także dostrzec Pasmo-Wyhorlacko-Gutyjskie, Góry Ignis, górę Vlădeasa i Pietrosula Rodnei w Górach Rodniańskich. Nazwa z języka rumuńskiego oznacza siodło, jak popatrzymy od strony Wołostaego to rzeczywiście tak wygląda. Na szczycie w 1987 roku stanął 7,5 metrowy krzyż na pamiątkę wyprawy Karola Wojtyły w roku 1953. W 2000 roku krzyż został wynieniony. Artykuł o krzyżu na Tarnicy 

Tak ramach refleksji ... schody mnie dobiły :) taka rzeczywistość chociaż w ostatnich dniach przy dużych opadach zdały egzamin :) woda strasznie ścieżki nie zniszczyła.

11 czerwca 2020 - Bieszczady - Chryszczta (997)

Chryszczata (997) to szczyt w zachodniej części polskich Bieszczadów, w paśmie Wysokiego Działu. Przez szczyt przebiega Główny Szlak Beskidzki.  Na wierzchołku Chryszczatej znajduje się betonowy "obelisk" o wysokości 7,85 m. Niegdyś stała tu drewniana wieża widokowa, obelisk był jej podporą. Do roku 1999/2000 stał tu również drewniany krzyż ustawiony w rocznicę Chrztu Rusi. Został najpierw szybko "przerobiony" na krzyż łaciński a potem całkiem zniknął. Od 25 września 2007 stoi tu kolejny krzyż - na betonowej podstawie, ustawiony dla uczczenia pobytu na Chryszczatej papieża J.P.II.

Nazwa Chryszczata wywodzi się od łemkowskiej nazwy rośliny chreszczate zilie (czworolist pospolity) lub od skrzyżowania dróg (ukr. chrest – krzyż). Na jej wierz­chołku zbie­gały się kie­dyś gra­nice aż 7 wsi, w więk­szo­ści już nie­ist­nie­ją­cych: Duszatyna, Rabego, Mikowa, Sukowatego, Huczwic, Turzańska i Kamionek.

W zimie 1914 roku przebiegała tędy linia frontu austriacko-rosyjskiego. Z tego okresu pozostały ciągnące się grzebietami okopy, oraz całkowicie schowane, zarośnięte lasem cmentarze wojskowe. Jeden z cmentarzy znajduje się bezpośrednio przy czerwonym szlaku od strony rezerwatu Zwiezło a składa się na niego symboliczny krzyż z sentencją.

Przy zejściu z Chryszczatej do Duszatyna znajduje się rezerwat przyrody "Zwiezło" powstały w 1957 roku. Obejmuje swym obszarem tzw. Jeziorka Dusztyńskie. Są one efektem olbrzymiego osuwiska, które nastąpiło w 1907 roku. Po długotrwałych opadach, przesiąknięte wodą warstwy łupków stały się doskonałym podłożem, po którym ześlizgnęły się (zwiezły) ze stoków warstwy skalne i ziemia wraz z lasem i runęły w kierunku potoku Olchowaty, przegradzając go i tamując przepływ wody w wyniku czego powstały 3 jeziorka osuwiskowe. W rezerwacie znajdują się dwa jeziorka: górne (1,44 ha) oraz dolne (0,45 ha). Z trzeciego spuszczono wodę, aby łatwiej było wyłowic ryby (rybakiem był hrabia Potocki - ówczesny właściciel terenu).

Z po­wsta­niem je­zio­rek zwią­zane są liczne le­gendy. Wszystkie za­wie­rają w swo­jej hi­sto­rii… wielki huk. Był on zwiany z ogrom­nym osu­wi­skiem, które „zwie­zło się” (stąd póź­niej­sza na­zwa re­zer­watu — Zwiezło) ze zbo­cza góry Chryszczatej. Hałas tak wy­stra­szył oko­licz­nych miesz­kań­ców, że my­śląc, że to ko­niec świata, za­częli opusz­czać swoje do­mo­stwa. Wszystko to miało mieć miej­sce w kwiet­niu 1907 roku.

Co było przy­czyna osu­wi­ska? Według po­dań mógł to być me­te­oryt, trzej ol­brzymi, póź­niej za­klęci w ka­mień na za­chod­niej ścia­nie Chryszczatej, albo Czart. Ten ostatni, zgod­nie z le­gendą, chciał ogni­stym po­ci­skiem znisz­czyć ko­lejkę wą­sko­to­rową, która mu się nie spodo­bała. Nie tra­fił jed­nak i po­cisk ude­rzył w zbo­cze Chryszczatej (Stećkiw Las). Wyrwę, jaka w kon­se­kwen­cji po­wstała, na­zwano „Diabelskim mły­nem”, a je­ziorka, utwo­rzone w wy­niku osu­wi­ska, są czę­sto okre­ślane „Diabelskimi oczkami” lub „Diabelskimi Jeziorami”.

7 czerwca 2020 - Beskid Niski - Polańska (737)

Polańska (737) to góra leżąca w niezbyt rozległej grupie Jawornika (761 m), która znajduje się we wschodniej części Beskidu Niskiego, nad Polanami Surowicznymi. Przed wojną wzniesienie to nosiło nazwę Horbki Sabaryniackie (choć na mapach austriackich widniało jako Makowertyn), a sam szczyt był praktycznie bezleśny i oferował bardzo rozległe widoki. Zbocza Polańskiej były wykorzystywane przez Łemków do wypasu owiec i bydła. Dziś szczyt powoli i stale zarasta.

Polany Surowiczne (łem. Пoляни Суровичні) to niezamieszkana, niegdyś ludna wieś w dolinie Surowicznego Potoku (zwanego też Rika), lewego dopływu Wisłoka. Jak większość wsi na terenie Beskidu Niskiego była zamieszkana przez Łemków. Pod koniec XIX w. mieszkało tu 665 osób, prawie wyłącznie Łemków - grekokatolików, w okresie międzywojennym żyło tu już około 1000 mieszkańców w ponad 100 gospodarstwach. W dole wsi stała drewniana cerkiew greckokatolicka pod wezwaniem św. Michała Archanioła z oddzielną, kamienną dzwonnicą. W 1945 wszyscy mieszkańcy zostali wysiedleni do ówczesnego ZSSR, na tereny dzisiejszej Ukrainy. Wieś opustoszała - chaty rozebrano, pola zamieniły się w nieużytki. Drewniana cerkiew również została rozebrana, a z murowanej dzwonnicy zniknął drewniany dach z kopułą. Podobny, przykry los spotkał położony opodal cmentarz. Zarosły go krzaki, a nagrobki zostały poprzewracane i zniszczone. 

W latach 2012-14 wykonano naprawę murów i zbudowano prowizoryczny dach dzwonnicy. W kolejnych latach dokonano uporządkowania spraw własnościowych, przygotowano profesjonalny projekt odbudowy dachu, w 2018 roku wzniesiono na nowo dach w tradycyjnym kształcie, w 2019 roku zakończono odbudowę.

Większość robót wykonana została siłami społecznymi, rękami miłośników i zapaleńców związanych z Beskidem Niskim, Wydziałem Elektrycznym Politechniki Warszawskiej oraz członków Magurycza, Stowarzyszenia "Res Carpathica" oraz Stowarzyszenia Klubu Turystycznego Elektryków Styki.

Strona dotycząca odbudowy dzwonnicy: http://polanysurowiczne.waw.pl/ 

30 maja 2020 - Pogórze Dynowskie - Dalnica - krzyż misyjny

Dalnica (347) - tak na mapie nazywa się wzgórze, gdzie znajduje się przysiółek Hermanowej o nazwie Kamieniec. W rejonie tego miejsca przebiega szlak żółty PTTK z Tyczyna do Wisłoczanki - niestety większość trasy to asfalt ... i lepiej niż na piechotę nadaje się na rower. Jest to część kiedyś długiego i kompletnego szlaku żółtego PTTK "Dookoła Rzeszowa" liczącego ok. 120 km. Niestety część na północ od Rzeszowa nie jest już odnawiana od kilku lat - spowodowane jest to powiększaniem się Rzeszowa, własnościami prywatnymi oraz asfaltowaniem dróg lokalnych. Szlak ten powstał w 1977 roku.  Nowy szlak zaprojektował Władysław Ziemliński, a wyznaczył i pomalował Tadeusz Dyło, (pomagali mu synowie Marek i Ryszard), a dla potrzeb turystycznych wędrujących po nowym terenie sporządził opis szlaku. Został także autorem pierwszej edycji opisu tego szlaku. Niestety szlak ten w najbliższym czasie zostanie prawie w całości wykasowany :(

W pobliżu wzniesienia Dalnica (na mapach wzniesienie to bywa umieszczane w różnych miejscach, ale w bliskiej odległości od siebie) znajduje się krzyż misyjny z 1980 roku, kiedy Misje Święte odbyły się w Tyczynie. Inicjatorami budowy byli mieszkańcy Hermanowej - bracia Mieczysław i Kazimierz Leniartowie. Krzyż wykonał w swoim domu i pod osłoną nocy Kazimierz Wacławek. Stanął on w miejscu starszego drewnianego. Aktu poświęcenia dokonał ks. Stanisław Bąk, proboszcz z Tyczyna w obecności rodzin "nocnych sprawców". Krzyż został wykonany z metalu. Umieszczono tabliczkę z treścią: "Pamiątka Misji Świętych Tyczyn 1980".

Mieszkańcy twierdzą, że poprzedni krzyż drewniany miał charakter pokotny. Był duży i modrzewiowy. Stał do 1945 roku - przewrócił się ze starości. Według opowiadań ludzie przypisywali mu niezwykłą moc. Brali z niego drzazgi, gdyż dym z nich miał pomagać na ból zębów.

Warto odwiedzić Hermanową i odszukać tą kapliczkę. Odsyłam również do książki pt. "Polskie Kapliczki - Cudna Hermanowa", która ukazała się w 2015 roku. W niej znajdziemy opisy kapliczek z Hermanowej okraszone pięknymi zdjęciami :)

A ja postaram się kilka jeszcze wam pokazać :)

27 maja 2020 - Pogórze Dynowskie - las w Czerwonkach

To efekt dzisiejszego wieczornego biegania ... pomiędzy burzami i taki moment się zdarzył. Na zdjęciu widok z przecinki leśnej na tzw. Babiaku - tak miejscowi nazywają las pomiędzy Hermanową a Błażową. Często też o tym lesie mówimy las w Czerwonkach. Prowadzi tamtędy szlak czarny z Hermanowej Skotnik do Błażowej. Fajny teren do biegania, można też połączyć trasę z Wilczakiem, Lecką oraz Białką.

25 maja 2020 - Pogórze Dynowskie - kapliczki na niebiesko - Lecka

Dziś na tapetę Lecka. Niewielka wieś na Pogórzu Dynowskim w okolicach Błażowej. Jadąc kilka dni temu przez Leckę, moją uwagę przykuły kapliczki przydrożne malowane na niebiesko. Przez moją głowę przemknęła wtedy myśl: Dlaczego?. Kilka dni się z tym gryzłem i powiedziałem sobie, że nie odpuszczę. Pojechałem jeszcze raz, aby porobić zdjęcia - nawet pogoda temu sprzyjała. Po powrocie do domu zacząłem wertować książki i Internet. Coś w głowie świtało, że będąc w moim ukochanym Beskidzie Niskim też był ten zwyczaj i miało to odpędzać złe moce ... złe moce...  w południowej części Białostocczyzny też mnóstwo koloru niebieskiego na cerkwiach i krzyżach przydrożnych... i zastanowienie.

Postanowiłem wyjść od znaczenia barwy niebieskiej. Kolor jasno niebieski, modry to kolor nieba, w dawnych wierzeniach kolor Swaroga albo Peruna, niebiańskiego księcia. Barwa najcichsza (??? i tu się zastanowiłem) i najmniej materialna ze wszystkich. Symbolizuje mądrość, nieskończoność, wieczność, prawdę, lojalność, oddanie, wiarę. Niebieski haft na odzieży oznacza kogoś na ścieżce duchowej doskonałości. Natomiast ciemnoniebieski, siny to synonim martwej wody, niebezpieczeństwa, śmierci - zamiennie z czarnym. Barwa niebieska to także symbol męskości :) - "to co męskie najlepiej ochrania to co żeńskie". Stąd na słowiańszczyznie zwyczaj obdarowywania kobiet przez mężczyzn niebieską chustką (szalem) - symbol gotowości obrony Ukochanej. Gdy kobieta zawiązywała sobie taką chustkę na głowie - znaczyło to, że otwiera swoje serce przed wybrankiem.

W ikonografii kolor niebieski (błękit) jest kolorem nieskończoności i nieba (Boga w ikonie Przemienienia). Kolor ten znajdziemy na szatach Chrystusa i Maryi i Apostołów, a często też jako kolor cieniowania szat np. Trójca Rublowa.

W kościele rzymskokatolickim często się mówi: "Wiara ma kolor niebieski". Związane jest to z kultem Matki Bożej. Często barwa ta króluje w Jej wizerunkach np. Matka Boża Niepokalanie Poczęta.

W budownictwie, nieraz budynki malowano na niebiesko. Doczytałem się, że Sybiracy celowo malowali ściany domów na niebiesko, bo tego koloru nie lubiły owady, np. komary. Często malowano na niebiesko okiennice. Świadczyło to, że w domu takim mieszkają panny gotowe do zamążpójścia.

I udało mi się wiele tematów zrozumieć :) nie sądziłem ile w barwie niebieskiej jest wieloznaczności i symboliki.  Cały czas człowiek się uczy :)

Czyli podsumowując, pomalować tak cerkiew albo krzyż to jakby sprowadzić niebo na ziemię. Jak będziemy go mieli więcej dokoła (koloru niebieskiego), to może będzie mniej zła na świecie... I tej wersji trzymają się mieszkańcy Lecki :)

24 maja 2020 - Pogórze Dynowskie - kaplica na Wilczaku

Wilczak - miejscowi z Błażowej i Lecki tak określają teren wyżej położony niż same te miejscowości. Często się mówiło: "- Gdzie idziesz? - Na Wilczak w pole, na grzyby czy do lasu na wyrąb". W dolinie na Wilczaku położona jest kaplica mszalna pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Wspomożycielki Wiernych o ciekawej bryle architektonicznej. Do dziś odbywają się tu nabożeństwa majowe. Posiada ona bardzo ciekawą historię, o której możemy przeczytać w kronice i zapiskach ks. dr Władysława Bartonia. Autor zawarł w nich jak narodziła się sama idea budowy kaplicy. Czasem małe miejsca o wielkiej i interesującej historii :)

Na podstawie Kroniki ks. dr Władysława Bartonia opracowała dr Małgorzata Kutrzeba 

"Pomysł ten zgłosiła jako pierwsza pochodząca z Wilczaka, a mieszkająca we Francji - Anna Przybyło. Poniżej fragment jej listu, który napisała do ks. dr Władysława Bartonia i Wojciecha Paściaka: 

„…Leżałam w szpitalu we Francji już bez najmniejszej nadziei o życiu, nie chciałam się poddać operacji, bo myślałam, że nie wstanę więcej, (…) Ale siostra zakonna szpitala poparła moje modlitwy i wszyscy na sali odmówili różaniec na moją intencję (…) Po obudzeniu obiecałam ofiarować, co będę miała najdroższego, ale nigdy nie byłam bogata, żeby się czymś wywdzięczyć (…) We wojnę przyśniła mi się przepiękna Matka Boska i takimi mówiła słowami, jak zwykły człowiek: TA FIGURA NA BARTONIOWYM JUŻ SIĘ PRZEWRACA – TO MIEJSCE JEST ŚWIĘTE, KTOŚ MUSI ODNOWIĆ … PROSZĘ CIĘ POSTAW FIGURĘ LUB KRZYŻ” 

Autorka listu przekazała na budowę kaplicy pół morgi pola, ale było to za mało. Sprawą inwestycji zajął się Wojciech Paściak. Kiedy do kraju powrócił po wieloletnim pobycie w hitlerowskich obozach ks. dr Władysław Bartoń, Wojciech Paściak zwrócił się do swego siostrzeńca po radę i pomoc w tej sprawie. Ksiądz zachęcał wuja, aby podjął się tego dzieła, a ten zabrał się energicznie do pracy. Na jesieni zwożono kamienie na plac budowy. W maju 1949 r. rozpoczęto kopanie fundamentów, a następnie najęto za 6000 zł dwóch murarzy z Lecki, którzy wymurowali kaplicę. Całością robót kierował Wojciech Paściak, a przy budowie bezpłatnie pracowało wielu mieszkańców Wilczaka. Najwięcej godzin pracowali: Ignacy Cag, Józef Szczygieł, Józef Sowa, Piotr Dudek, Wiktor Ślęczka, Ignacy Rzeźnik i Paweł Piszcz. 

W lecie 1950 r. ks. proboszcz błażowskiej parafii kanonik Józef Kruczek i ks. dr Władysław Bartoń dokonali uroczystego poświecenia tejże kaplicy. W następnych latach kaplicę otynkowano i wyposażano w meble i sprzęty liturgiczne. Jan Cag wyrzeźbił ołtarz, w którym umieszczono obraz Matki Boskiej Wspomożycielki Wiernych zakupiony w Krakowie przez ks. dr Bartonia. On także ofiarował do kaplicy kielich, ornat, albę i wiele pomniejszych sprzętów. Ks. proboszcz J. Kruczek ofiarował ornat i mszał. Mieszkańcy zakupili do kaplicy dywan, obrusy, konfesjonał.  Wyjątkowo uroczysty charakter miały odpusty na Wilczaku, na które przybywali goście z Woli Błażowskiej, Nowego Borku, Lecki, Białki, Makłuczki oraz z Błażowej. Nie brakowało też osób przyjezdnych z Warszawy, Środy Śląskiej, Wrocławia czy innych miejscowości. 

Pewną osobliwością był brak stałej daty odpustów. Mimo, że święto Matki Boskiej Wspomożycielki Wiernych przypada na 24 maja, to jednak uroczyste msze odpustowe urządzano głownie na wakacjach, kiedy ks. dr Władysława Bartoń - proboszcz dużej krakowskiej parafii dysponował czasem i kiedy przyjeżdżał tu razem ze swoimi braćmi, siostrami oraz z dalszymi krewnymi. I tak na przykład w 1956 r. msza św. odpustowa została odprawiona 24 czerwca. 

W 1959 r. zmarł Wojciech Paściak, pod którego pieczą cały czas znajdowała się kaplica – człowiek, bez którego to dzieło by nie powstało. Aby kaplica miała właściwą opiekę powołano wówczas komitet kaplicy w skład, którego weszli: Franciszek Paściak syn Wojciecha, Władysław Rzeźnik, Józef Sowa, Wiktor Ślęczka. 

7 sierpnia 1960 r. niezwykle uroczyście obchodzono 10-lecie poświęcenia kaplicy. Na uroczystość tę przybyli licznie wierni i dostojni goście. Przed mszą św. w asyście wiernych wprowadzono uroczyście relikwie św. Jana Bosko przywiezione z Przemyśla przez ks. Henryka Maternię. Mszę św. w asyście licznych kapłanów odprawił ks. dr Bartoń. Z tej okazji swoje dary przekazali ks. dr Józef Nęcek, który ufundował ornat czerwony oraz ks. Józef Cieślarz proboszcz z Przemyśla, który był fundatorem ornatu czarnego oraz komeżek. 

Cztery lata później 9 sierpnia 1964 r. w uroczystościach odpustowych wzięła udział Anna Przybyło – ta, która, jako pierwsza poczyniła fundację na rzecz kaplicy. Przybyła z Francji, aby zobaczyć na własne oczy kaplicę, o której marzyła, która była dla niej tak ważną. Kaplica wyglądała jeszcze okazalej niż kilka lat wcześniej. Na początku lat 60. poszerzono ją tak, aby mogła pomieścić około 100 osób, doposażono w sprzęty liturgiczne i szaty. Wierni przybyli na święto wyjątkowo licznie z całej okolicy. Pośród zielonych łąk i pól pojawiły się też kramy z dewocjonaliami, a nawet z lodami. 

Gdy dziś wędrujemy wilczakowską drogą widząc zaledwie kilka zamieszkałych domów, pusty budynek dawnej szkoły trudno wyobrazić sobie, że zaledwie pół wieku temu na łąkę ściągało mrowie ludzi, by modlić się, śpiewać religijne pieśni, a szkoła rozbrzmiewała gwarem i śmiechem dzieci."

#Błażowa #Lecka #Wilczak #kapliczki

21 maja 2020 - Pogórze Dynowskie - Ostra Góra

Ostra Góra (ok. 405 m.n.p.m. - teraz na mapach firmy Compass widnieje nazwa Wysoki Dział) to kulminacja wzgórz ciągnących się pasmem od Harty do Borku Nowego. Sam szczyt jest zalesiony, ale w paśmie nie brak pól oraz ła - do której można dojechać samochodem z Dylągówki lub Błażowej. Z tego miejsca można rozpocząć wędrówkę w różne strony. Umiejscowione jest tam skrzyżowanie szlaków turystycznych: zielonego z Hyżnego do Błażowej i dalej na Wilcze (506) oraz czarnego z Dylągówki na Ostrą Górę. Ostatni wspomniany szlak po około 15 minutach od wierzchołka wyprowadza na pola i łaki, z których przy dobrej pogodzie możemy dojrzeć odległe szczyty Bieszczadów ( m.in. Łopiennik, Chryszczatą) oraz Beskidu Niskiego (m.in. Bukowicę). 

17 maja 2020 - Pogórze Dynowskie - nad Piątkową

Pogórze Dynowskie kolorowe :) widok że wzgórz nad Piątkową na kolorowe pola nad Futomą - widok z tzw. Wierzchowiny.

16 maja 2020 - Pogórze Przemyskie - okolice Wołodzi

Jak tu nie kochać Pogórza Przemyskiego ??? Dzikość, przyroda, bezkres lasów i łąk i Ty, który na chwilę jesteś gościem :) dziś udało się z Kolegami (Michałem i Bartkiem) trochę pobuszować w okolicach Huty Poręby, Borownicy i Woli Wołodzkiej. Zdjęcie z pięknej polany w okolicach Wołodzi. Hej ku górom! I pogórzańska cisza Wam!

11 maja 2020 - Pogórze Przemyskie - Posada Rybotycka

Posada Rybotycka cerkiew obronna p.w. św. Onufrego. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że cerkiew jest otwarta. Powiem szczerze, ciężko do niej wejść, a w ostatnią sobotę udało się po raz kolejny ;) poniżej kilka słów o cerkwi ...

Cerkiew pw. Św. Onufrego została wzniesiona najpóźniej w drugiej poł. XV w. zapewne z fundacji ówczesnych właścicieli wsi wywodzących się ze szlachty ruskiej. Przez ponad dwa stulecia była cerkwią prawosławną, a od 1691 r. stała się świątynią unicką po przystąpieniu prawosławnego władyki przemyskiego Innocentego Winnickiego do unii brzeskiej. W okresie późnego średniowiecza i we wczesnej epoce nowożytnej obok funkcji związanych z kultem cerkiew wraz z otaczającymi ją umocnieniami pełniła rolę ufortyfikowanego punktu obronnego w dolinie rzeki Wiar. Od początku swojego istnienia cerkiew w Posadzie Rybotyckiej była świątynią klasztorną należącą do OO. Bazylianów, którzy posiadali przylegający do niej drewniany klasztor. W latach 70. XVIII w. po opuszczeniu klasztoru przez Bazylianów, cerkiew funkcjonowała jako świątynia parochialna należąca do unickiej eparchii przemyskiej. Po wysiedleniu miejscowej ludności w 1945 r. na tereny USRR cerkiew pozostawała opuszczona, a jej wyposażenie zostało zdewastowane i rozkradzione. W 1977 r. cerkiew została przekazana w użytkowanie Muzeum Narodowemu Ziemi Przemyskiej z ramienia którego od 1977 r. prowadzono prace remontowo-konserwatorskie rozpoczęte jeszcze w latach 60. XX w. Od 2010 r. świątynia w Posadzie Rybotyckiej jest cerkwią parafialną p.w. Św. Onufrego należącą do archidiecezji warszawsko-przemyskiej Kościoła greckokatolickiego i stanowi własność greckokatolickiej parafii archikatedralnej w Przemyślu. 

Cerkiew położona jest na cyplu wzgórza na lewym brzegu rzeki Wiar w zachodniej części wsi. Cerkiew otoczona jest kamiennym murem biegnącym po krawędzi wzgórza. Budynek cerkwi orientowany. Świątynia pierwotnie dwudzielna złożona z wysokiej nawy na rzucie zbliżonym do kwadratu mieszcząca kruchtę i babiniec oraz niższego sanktuarium na planie prostokąta. Bryła cerkwi trójdzielna, w części centralnej nawa o dwóch kondygnacjach nakryta dachem czterospadowym brogowym zwieńczonym baniastym hełmem. Naroża nawy i jej boki opięte są przyporami. W górnej partii ścian na poziomie poddasza zachowane niewielkie otwory strzelnicze o podwójnym rozglifieniu. Portal wejściowy do cerkwi znajduje się w południowej ścianie nawy. Cześć zachodnią tworzy dwukondygnacyjna wieża z dachem namiotowym z jednym załamaniem mieszcząca w przyziemiu przedsionek, a w kondygnacji górnej kaplicę. Budynek murowany wzniesiony z kamienia łamanego na zaprawie wapiennej, otynkowany przykryty dachem czterospadowym wykonanym z blachy miedzianej. Wnętrza ze sklepieniami kolebkowymi w kondygnacji dolnej wieży i w części ołtarzowej kaplicy górnej, a w części zachodniej strop z drewnianych belek. Pomiędzy nawą a sanktuarium znajduje się murowana przegroda ikonostasowa z dzikiego kamienia z otworami dla wrót carskich i diakońskich. W zachodniej części nawy przejście do kaplicy na piętrze wieży. Malarski wystrój cerkwi tworzą ornamentalno-figuralne malowidła bizantyjskie wykonane w technice fresku z temperowymi laserunkami zachowane w prezbiterium. 

Źródło: materiał opracowany przez Andrzeja Gliwę, OT NID w Rzeszowie.

11 maja 2020 - Pogórze Przemyskie - Trójca

Kapliczka przy rozejściu się dróg na Jamną i Grąziową.

10 maja 2020 - Pogórze Przemyskie - Leszczyńska Góra

Na Pogórzu Przemyskim wiosna szaleje 😄 okolice Leszczyńskiej Góry. Dużo tropów wilków i co najważniejsze brak żywej duszy ... A widoki piękne i cieplutko.

10 maja 2020 - Pogórze Przemyskie - Krajna

Krajna była założona w XVI wieku, jako jedna z ostatnich wsi klucza rybotyckiego. W połowie XIX wieku właścicielami posiadłości tabularnej w Krajnej byli Antoni i Józef Tyszkowscy. Ostatni właściciel, Paweł Tyszkowski, na początku XX wieku zapisał wieś Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie.  Większość mieszkańców wysiedlono w 1946 na Ukrainę. 

Krajna obecnie znana jest z lotniska. Długość pasa startowego to ok. 1200 m, szerokość 30 m. Lotnisko zostało zbudowane w 1975 roku. Lądowały tu samoloty przywożące dostojników państwowych i partyjnych oraz ich gości do ośrodka wypoczynkowego Urzędu Rady Ministrów W2 w Arłamowie lub na polowania. Teraz znajduje się w dyspozycji nowego Hotelu w Arłamowie. 

Dawniej istniała w Krajnej drewniana cerkiew greckokatolicka p.w. Zwiastowania NMP - zniszczona po II wojnie światowej. Dziś jedynym dobitnym śladem po wsi są ruiny kapliczki przy starej drodze. 

Według Słownika geograficznego Królestwa Polskiego. T. IV z 1883 roku: "Krajna - wieś w pow., dobromilskim, 24 km. na płn.-zach. od Dobromila, 6 kil. na płd.-wsch. od sądu powiat. i urzędu poczt. w Birczy. Na płn.-zach. leży Wola korzeniecka, na płn.-wsch. Łodzinka górna i Trójca, na płd. i płn.-zach. Łomna. Najwyżej wznosi się płn.-zach. część obszaru (Czechowa góra na granicy Woli korzenieckiej do 435 m.; inne wzgórze na granicy Łodzinki i Trójcy do 496 m). Ta część obszaru, a także płd.-zach. jest lesista. Wody z całego obszaru płyną za pośrednictwem małych strug do Wiaru od płn.-zach. na płd. wsch. W dolinie jednego z tych potoków i przy drodze wiodącej przez wieś z Woli korzenieckiej do Trójcy leżą zabudowania wiejskie. Własn. większa (Tyszkowskiego) roli orn. 18, łąk i ogr. 4, pastw. 5, lasu 318; własn. mniej. roli orn. 256, łąk i ogr. 32, past. 60, lasu 15 mr. Według spisu z r. 1880 było 158 mk. w gminie, 8 na obsz. dwor. (obrz. gr.-kat.). Par. gr.-kat. w Łomnie. We wsi jest cerkiew." 

W rejonie wsi Leszczawa Górna, Łomna i Krajna w październiku 1944 r. doszło do krwawego i zażartego starcia między ekspedycją NKWD a oddziałami UPA, stacjonującymi w rejonie wsi Leszczawa Górna. 

"28 października 1944 o godzinie 5 rano oddział NKWD, liczący 300 żołnierzy zaatakował zgrupowanie około 500 żołnierzy UPA, uzbrojonych w 70–80 karabinów maszynowych. Zaraz po rozpoczęciu bitwy dotarły posiłki NKWD w sile 800 żołnierzy, wsparte przez kilka samochodów pancernych, a w południe jeszcze 300 żołnierzy. Bitwa trwała około 15 godzin, po których oddziały sowieckie wycofały się. Oddział UPA stracił 17 zabitych (w tym sotennego „Chomę”), 8 rannych, 3 zmarłych z ran i 3 spalonych żywcem. W bitwie tej brał udział sotenny „Chrin” (jeszcze jako dowódca czoty w sotni „Chomy”). Wsławił się odwagą, niszcząc jeden samochód pancerny, został przy tym ciężko ranny w obie ręce." 

Również koło Krajnej została 4 czerwca 1947 roku rozbita sotnia Łastiwki. Burłaka i Kryłacz wyrwali się z okrążenia i przebili się na Łodzinkę. Zginął dowódca oddziału, jego brat który był czotowym i większość dowództwa. 

Mobirise
Adres

Łukasz Kuczmarz                    
36-020 Tyczyn, Hermanowa 44A

Kontakt

Email: lukasz.kuczmarz@gmail.com       
Phone: +48 506 974 840